poniedziałek, 28 kwiecień 2014 22:05

Czy sejmowy projekt o nie wpisywaniu długów do BIG przejdzie?

Napisał
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Temat długów w BIG jest długi jak rzeka. Wciąż słyszymy o problemach z nieaktualnymi informacjami, o ściąganiu kolosalnych pieniędzy przez firmy windykacyjne, o coraz większej grupie dłużników. Problemom nie ma końca i wciąż pojawiają się nowe. Szykują się jednak duże zmiany, które mogą całkowicie zmienić sytuację zarówno dłużników, jak również i windykatorów. Projekt o nie wpisywaniu długów do BIG. Czy ma to szansę przejścia? Czy jest to dobrym rozwiązaniem? O tym postaramy się dziś napisać.

W prawie od jakiegoś czasu szykują się zmiany i dziś możemy powiedzieć głośno, że dotyczą one właśnie wpisywania, a raczej nie wpisywania dłużników do BIK. Resort gospodarki zaproponował bowiem takie rozwiązanie, które miałoby ulżyć dłużnikom. Nie chodzi oczywiście o całkowity zakaz wpisywania informacji o kredytobiorcach, ale o nie umieszczaniu danych o przedawnionych długach w biurach informacji gospodarczej. Cóż to by oznaczało? Przede wszystkim koniec z ogromnymi zyskami dla firm windykacyjnych.

przeplyw informacji bank-BIK-klient

"System informacji o wiarygodności płatniczej w obrocie gospodarczym. Zielona księga". Tak nazywa się dokument, który powstał w Ministerstwie Gospodarki i który ocenia funkcjonowanie ustawy, jaka dotyczy udostępniania i wymiany danych gospodarczych, jak również i propozycji zmian, jakie obowiązują w ustawie. Główną tezą, która została podjęta w tym dokumencie dotyczy przedawnionych długów. Ministerstwo Gospodarki uważa, że informacje o takich długach nie powinny być gromadzone w BIG i podawane do publicznej informacji. Jakie więc argumenty pojawiają się za obroną tej tezy? Przede wszystkim to, że wierzyciel nie może dochodzić w BIG swoich praw, a więc tym samym nie jest w stanie udowodnić, że jego dług został przedawniony. Jeśli takie informacje są podawane, naruszają one dobra osobiste dłużników. Czyż nie tak?

Jak wiemy branża windykacyjna rozwija się w zawrotnym tempie. Wciąż pojawiają się nowe firmy, wciąż kolejne domagają się od dłużników zwrotu długów. Jeśli taki projekt wszedłby w życie, na pewno poprawiłby on sytuację wielu zadłużonych Polaków, ale byłby klęską dla branży windykacyjnej. Oczywiście ci głośno apelują, aby zrezygnować z tych zmian. Uważają, że nawet, jeśli zobowiązanie zostało przedawnione, nie oznacza to, iż przestało ono istnieć. Należy więc takie zadłużenia wpisywać do BIG. Ponadto firmy takie mówią otwarcie. Skoro dłużnik miał dług i go nie spłacił, dlaczego nie miałby znaleźć się na liście w BIG, jako osoba, która nie spłaciła swojego zobowiązania? Jest w tym z pewnością trochę racji.

Jak wiemy, rynek wierzytelności w Polsce rozwija się na bardzo szeroką skalę. Do końca 2014 roku ma osiągnąć wartość 18-19mld złotych. Jak podaje InfoMonitor BIG SA dług Polaków za niezapłacone rachunki, czynsz, alimenty, czy przeterminowane raty kredytów wynosi blisko 40- 46 mld złotych. 6,1% obywateli nie reguluje swoich zobowiązań w terminie. Czy dobrze jest więc wprowadzać projekt, który pomógłby osobom nie spłacającym swoich zobowiązań?

Z pewnością wiele jeszcze będzie w tym temacie sugestii, opinii oraz argumentów za i przeciw. Musimy poczekać, w jakim kierunku proponowany projekt pójdzie i czym okaże się być dla samych dłużników, jak również i dla windykatorów.

Czytany 2728 razy Ostatnio zmieniany środa, 02 listopad 2016 16:55
Skorupa Andrzej

Epoka emisji kredytu i życia na kredyt dobiega końca. EBC, FED i bankierzy całego świata obojętnie ile by nie dodrukowali pieniądza - to już jest schyłek tej kreatywnej księgowości, ekonomii i bankowości ujemnych stóp procentowych, jakie znamy.  Czy pójdzie to w dobrym kierunku wolności i braku zadłużania się czy wręcz przeciwnie do niewoli i nowego porządku światowego, zależy od nas samych. Na stronie przedstawiłem pułapki pożyczek bez BIK i konsekwencje brania normalnych kredytów zamiast życia z oszczędności które na razie w Polsce trudno uzbierać.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy